Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iwona Cymerman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iwona Cymerman. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 czerwca 2019

Zmiana czasu / Time change

Czas się zmienia a my w nim. Wczoraj na św. Jana, światło osiągnęło szczyt. Od dziś zaczyna się cofać a mrok - rozszerzać. Mrok symbolicznie przedstawia zło - zatem nastąpiła zmiana czasu - w stronę ciemności, zimy i śmierci. Ale chciałoby się aby św. Jan zawsze przesuwał wskazówki w stronę światła. A zło? I tak będzie. Wynikające z wolności - jak chciał Leibnitz w Teodycei - a przez to niezbędne do osiągnięcia doskonałości. Ale mogłoby go być mniej. Mogłoby nie być go wcale? O tym Robert, także w tłumaczeniu Iwony Cymerman:



Robert Konca
 
 
ZMIANA CZASU
 
 
Przesunąłbym wskazówki zegara
o tysiące lat wstecz
 
albo jeszcze dalej -
do początku,
kiedy zło dopiero szukało
wygodnego wcielenia.
 
Ile trzeba obrotów,
by zawrócić szaleństwo
i zamknąć w stężonej
ciszy minerału...
 
Ile obrotów dzieli nas
od prenatalnej harmonii...
 
 
translated by Iwona Cymerman

TIME CHANGE


I would move the hands of the clock
thousands of years backward

or even further -
to the beginning,
when evil was just looking
for a convenient incarnation.

How many rotations are necessary
to turn madness back
and close it in concentrated
silence of the mineral ...

How many turns separate us
from prenatal harmony ...


Fot: Budowniczy katedry, Sulowskie skały 2019

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Tancerka

Iwona o dziewczynie z amerykańskiego Midwestu, która stała się jednym z symboli Belle Epoque. Loïe Fuller, prekursorka tańca współczesnego, przefrunęła w tańcu serpentynowym z kulis fizycznej niedoskonałości do panteonu Opery Paryskiej. A wszystko w błysku świateł elektrycznych, wówczas - faktycznie - bardzo młodych. Et voilà!


Loïe Fuller, fot. Elliott & Fry, Londyn 1889 r.

Iwona Cymerman


TANCERKA


Miss Loïe Fuller ma silne ramiona
i nie waha się ich używać

zasysa elektryczność
niebezpieczną jak młode wino
nie boi się spłonąć żywcem

zuchwale odbija światło
broni się przed nim
w obłędzie łopotu

gdyby nie ciało
i sprzymierzone z nim siły
cały ten opór materii
i wszystkie inne opory
udałoby się rozwiać
i wreszcie się poddać -
stać się białą flagą

ale ona wciąż walczy
a my
wciąż nienasyceni
patrzymy:

Miss Loïe Fuller
na scenie
gasi pragnienie światła

Loïe Fuller, fot. Frederick Glasier, 1902 r.

sobota, 9 lutego 2019

Słowo o Maud Lewis / A word on Maud Lewis

Dziś słowo (słowa) Iwony o Maud Lewis. Czyli o kimś dla kogo tworzenie i sztuka były prawdziwym życiem. Tak, Nowa Szkocja to nie tylko rudowłosa Ania. Ale są podobieństwa - znojne życie codzienne i szare obowiązki zamieniły się w barwne obrazy...     

*

Iwona Cymerman


SŁOWO O MAUD LEWIS


tylko prawdziwa miłość nie ma cienia
nieosiągalna dla nas którzy
cień rzucamy

którym
na drodze światła stają kształty
naszych światów

nie rzucisz cienia tylko wtedy
gdy światło
przeniknie na wylot

a ty przyjmiesz je w siebie
nie zatrzymasz

i świat zobaczysz
jaki jest

26.01.19



translated by Iwona Cymerman

A WORD ON MAUD LEWIS


only true love has got no shadow
it's unattainable for us who
cast one

to whom
in the way of light stand shapes
of our worlds

you will not cast a shadow
only if
the light goes through you

and you receive it
and not grasp

then you will see
the world just
as it is

Maud Lewis: "Sleigh in Winter".

sobota, 19 stycznia 2019

Koń Gancwola / Gancwol's Horse


Reklama zakładu
Adolfa Gancwola-Ganiewskiego,
 rewers fot. z ok. 1906 r. (Siedlce)
Archiwum Artura Rogalskiego.


Ponad sto lat temu, u schyłku XIX w., w małym (ale gubernialnym!) miasteczku, na wschodzie nieistniejącej wówczas (administracyjnie) Polski zamieszkał pewien fotograf. Z urodzenia - Żyd, z wyboru Polak (ochrzcił się i zmienił nazwisko na Ganiewski), nade wszystko zaś - wnikliwy i wrażliwy obserwator rzeczywistości, poeta obiektywu i niezawodny łowca chwil ulotnych. Został tu niemal do ostatniego swego dnia. Pozostawił po sobie niezliczoną ilość fotografii, z których niemało rozsianych jest jeszcze obecnie po archiwach potomków klienteli jego atelier (zaś kilkaset negatywów w siedleckim Muzeum Regionalnym - patrz niżej). Gancwol nie zamykał się w ścianach pracowni, był aktywnym, wielce zasłużonym dla swego miasta (i okolic) działaczem społecznym. Podczas okupacji podzielił tragiczny los siedleckich Żydów, choć podobno mógł się uratować (ze względu na zdecydowanie "słowiańską" urodę i posturę); został zamordowany przez hitlerowców w piekielnych otchłaniach Treblinki. 
Biografia Adolfa Ganiewskiego kryje jeszcze wiele zagadek. Nie miejsce tu i czas aby przedstawiać czy badać je szerzej. W przestrzeni internetowej można o nim przeczytać, m.in. tu - na blogu jemu poświęconemu:


tu:




i tu: 


W przestrzeni papierowej zaś, tu:



Koniecznie trzeba wspomnieć, że powstał też film poświęcony fotografowi - "Gancwol fotograf", w reżyserii Mariusza Malca. 

*

Gancwol zasłużenie wszedł do panteonu siedleckich legend, pamiętał go i wspominał z sympatią chyba każdy przedwojenny mieszkaniec miasta. Do dziś zachował się budynek, w którym mieściło się atelier fotografa. Wiadomo, że zachowało się ponad 900 szklanych negatywów z owego atelier (obecnie w Muzeum Regionalnym w Siedlcach); celuloidowe oryginały wykonywane w czasie okupacji spłonęły. Ile fotografii opatrzonych pięknym secesyjnym motywem na rewersie z napisem "Photographie a Gancwol a Siedlce" przetrwało  do dziś - któż to wie...
Przywołajmy tu jedne ze wspomnień siedlczanina związane właśnie z mistrzem Gancwolem wraz z beletryzowaną, artystyczną wizją jego śmierci (faktycznie Gancwola zabito w Treblince):
  
...obok kościoła garnizonowego, od zawsze miał atelier taki słynny siedlecki fotograf – Adolf Ganiewski. Właściwie Gancwol – zasymilowany siedlecki Żyd, który jeszcze przed wojną przyjął chrzest. Uważał się zupełnie za Polaka, ale Niemcy kazali przenieść mu się do getta. Mimo to jednak Ganiewski, chyba codziennie, opuszczał getto i szedł do pracy do swego atelier fotograficznego na Ogrodową. Mimo, że czuł się Polakiem podzielił los swych braci–Żydów. Został zgładzony w Treblince. Ludzie opowiadali, że tam na Ogrodowej zrobił swoje ostatnie w życiu zdjęcie – tego pchanego ku zagładzie Ludu Izraela. Kiedy po raz ostatni opuszczał swoją pracownie jeden z oficerów niemieckich wyrzucił jego klisze i fotografie. W tych kliszach i fotografiach zachowana była ogromna część historii Siedlec, Siedlczan – i w przypadku tamtych klisz i zdjęć zniszczonych przez hitlerowskiego oprawcę, faktycznie odchodziła w niebyt historia Siedlczan i Siedlec...

Marianna z Jaszczołtów Flegier z córką  Zofią
fot. Adolf Gancwol-Ganiewski, 
Siedlce, ok. 1906 r. 
Archiwum Artura Rogalskiego.

...U Gancwola razem z rodzicami robiliśmy przed wojną zdjęcia. Wspaniały, uroczy człowiek...

Reklama zakładu Gancwola na odwrocie
jednej z fotografii z pierwszych lat XX w.
za: https://pl.wikipedia.org/wiki/
Adolf_Gancwol-Ganiewski

...Jakaś wysoka, siwowłosa postać wysunęła się naprzód, pan Ganiewski – fotograf. Wzniesioną wysoko ręką, jakby chciał zatrzymać swoich współziomków, z torby wyciągnął aparat fotograficzny, powoli ustawił ostrość i chyba chciał powiedzieć – proszę się nie poruszać, proszę się uśmiechać. Reflektor słońca oświetlił całą tragiczną scenę, wiatr rozchylił kurtynę chmur. Potworna cisza, jedna z ostatnich odsłon wielkiej ludzkiej tragedii. Strzał. Z rąk pana Ganiewskiego, mistrza fotografa, wypadł aparat fotograficzny i roztrzaskał się o kamienie bruku na drobne szklane kawałki, a ciało cicho osunęło się na ziemię...


 (cyt. za: Robert Rogalski, Siedlce, okupacja, teatr. Wspomnienia z lat 1920-2018, Kosów Lacki 2018).
*

Jakkolwiek Gancwol wielokrotnie pojawiał się we wspomnieniach to jednak dotychczas - zdaje się - nikt nie próbował upamiętnić poety obiektywu w wierszu. Najwyższy czas to nadrobić. Oto Koń Gancwola autorstwa Iwony Cymerman (wraz z angielskim tłumaczeniem autorki), wiersz zainspirowany jednym z kadrów wspominanego wcześniej filmu "Gancwol fotograf".  

Adolf  Gancwol-Ganiewski
za: https://pl.wikipedia.org/wiki/
Adolf_Gancwol-Ganiewski


Iwona Cymerman


KOŃ GANCWOLA


galop samotnego konia -
przeszywający ból
wiatr chłoszcze skórę
pulsującą grzywą

napięte ciało rozbryzguje przestrzeń
a rozjuszona przestrzeń tnie i rani
bez litości

wzajemny gwałt
zemsta i ekstaza
kopyta i serce
powietrze i krew
tętent i śmierć

Gancwol umiał patrzeć
zaklinać wymiary

wywołują się
zdjęcia
niezrobione na zawsze
w drodze do Treblinki


wszystko ciche już i spokojne
w archiwach i magazynach
na półkach
poukładane

ale ten koń
nagły i gwałtowny
wzbija osiadły
na historii kurz

ten koń
z oka Gancwola nieustannie
wymyka się
na wolność

źrenica poszła z dymem
do widzenia
do patrzenia
prosto w życie

31.01.17


Translated by Iwona Cymerman

GANCWOL'S HORSE


gallop of a lonely horse -
stabbing pain
the wind lashing the skin
with a pulsing mane

a tense body splashes the space
and the enraged space cuts and hurts
without mercy

mutual rape
revenge and ecstasy
hooves and heart
air and blood
pounding and death

Gancwol knew how to look
to enchant the dimensions

unprinted photos
are being processed forever
on the way to Treblinka


everything is already peaceful and quiet
in archives and storerooms
arranged
on the shelves

but this horse
so sudden and violent
raises the dust
settled down on history

this horse
from Gancwol's eye incessantly
sneaks out
to go free

the pupil of the eye has gone up in smoke
see you
looking
straight into life


Portret nieznanej kobiety, 
fot. A. Ganiewski, 
Siedlce, początek XX w. 
za: http://gancwol.blogspot.com/

niedziela, 17 czerwca 2018

Upuszczeni / The Dropped

Świetny wiersz Roberta idealnie podsumowuje ostatnie blogowe wpisy literacko-historyczne. Zwłaszcza ostatni z nich. W wierszu pobrzmiewają echa wcześniejszych utworów autora z tomików Herezje i Eter. Przetłumaczyła - Iwona Cymerman.

*

Robert Konca


UPUSZCZENI


Jesteśmy jak dzieci
upuszczone do otchłani
przez nieuwagę,
a może z rozmysłem.

Do życia,
w którym cierpienie
nabiera pozorów wieczności,
a szczęście włóczy się po peryferiach
niezauważone.

I nic nam się nie należy.

Każdy promień światła
musi być okupiony
nierówną walką z cieniem.

Dlatego umieramy wielokrotnie –
z tym samym lękiem,
z którym się rodzimy.

Jak strącone do morza krople deszczu,
po których zapomnienie
tak szybko wygładza kręgi.

Gramy w epizodach.
One same w sobie nic nie znaczą,
ale w przedziwny sposób
tworzą obraz wszechświata.





Tłumaczenie Iwony Cymerman / Translated by Iwona Cymerman


THE DROPPED


We are like children
dropped into the abyss
by inattention,
or maybe on purpose.

Into life,
where suffering
takes on the appearance of eternity,
and happiness wanders on the peripheries
unnoticed.

And we deserve nothing.

Each ray of light
must be paid
in an uneven fight with the shadow.

That is why we die repeatedly -
with the same anxiety,
with which we are born.

Like drops of rain
shed into the sea,
after which oblivion
so quickly smooths the circles.

We play in episodes.
They do not mean anything themselves,
but in a weird way
they form the image of the universe.



sobota, 9 czerwca 2018

Na własną rękę / On One's Own

Iwona - we własnym tłumaczeniu.


*

Iwona Cymerman 


NA WŁASNĄ RĘKĘ


na grobach mistrzów
trzeba złożyć kwiaty

wytrzymać
pusty śmiech

to nam wystarczy
za błogosławieństwo

jedni wyciągną los drogi
inni los miejsca
a jeszcze inni pusty los

tak czy owak otwarta
przerazi nas przestrzeń

przez światło nozdrzy wypełni
kształt policzonych oddechów

trzeba sięgnąć śmiało
aby przesunąć linię horyzontu

rozciągnąć ją, zerwać
i - przymrużywszy oko -
nawinąć na palce

03.06.18


ON ONE'S OWN


on the graves of the masters
flowers should be put

withstand
empty laughter

that will be enough
for the blessing

some will draw lots of the way
some of the place
others will draw just empty tickets

in any case open
space will get us frightened

through the nostrils' diameter it will fill
the shape of mumbered breaths

you have to reach boldly
to move the horizon line

stretch it, break it
and - squinting the eye -
wind it on the fingers



środa, 30 maja 2018

Wolałabym pisać o łące / I'd Rather Write About a Meadow

(Nie)spełnione pragnienie pisania o łące Iwony Cymerman (łącznie z przekładem autorki na język angielski). Jakby w kontrze - a może przewrotnym nawiązaniu? - do Łąki, mojego ulubionego wiersza Marii Kryńskiej-Szostak:


Wiersz - gdyby powstał wcześniej - mógłby znaleźć się w tomiku Diament, za wierszem Kompozycja (niedługo go przypomnę). Pasowałby tam idealnie. Mam wrażenie, że Kompozycja i Wolałabym... cichutko ze sobą rozmawiają...
Przy tej okazji wyrażam nieśmiałą nadzieję na nowy tomik Iwony. Wersetów nazbierało się już chyba wystarczająco?

*

Iwona Cymerman 


WOLAŁABYM PISAĆ O ŁĄCE


wolałabym pisać o łące
ale gdy w łąkę się zagłębiam
też widzę tylko mandalę
z tych samych minerałów
światła
i innych odnośnych cząstek
innych fal

beze mnie i bez ciebie
łąka
nawet nie byłaby piękna
ani tymczasowa

to my
wleczemy ze sobą miary
i bezmiary

i jeśli piszemy
to tylko listy do siebie

namolne bazgroły
aby przykryć to wszystko
kipiące
jak podgrzana słońcem
krew
jak łąka

21.07.17


I'D RATHER WRITE ABOUT A MEADOW


I'd rather write about a meadow
but when into the meadow I go deep
I also see only a mandala
of the same minerals
of light
and other relevant particles
other waves

without me and without you
the meadow
would not be even beautiful
or temporary

it's us
who drag measures
and vastness

and if we write
it's just letters to ourselves
importunate scribbles
to cover it all
so seething
just like sun-heated
blood
like a meadow


Łąka, fot. Budowniczy Katedry, maj 2018.

czwartek, 24 maja 2018

Fale / The Waves

Artur Rogalski, Fale z tomiku Krystalizacja (Radzyń Podlaski, 2015, s. 46):


FALE


grzmot o świcie
jest jak pierwsze słowo
w którym ukryły się
wszystkie słowa

strumienie dźwięków lub znaków
podwójny ruch przestrzeni
niewidzialnej i widzialnej

jeśli niewidzialnej
wtedy słowo
tylko przez chwilę zakłóca przestrzeń
i wraca do słowa

jeśli widzialnej
to wbrew zakazom i przestrogom
wnika w przestrzeń słowom obcą

z szeregu ciemnych punktów na jasnym tle
jakże niebezpiecznie blisko
do grozy pasm ogrodów
czy zapachu gór o poranku

zazwyczaj droga kończy się
w sieci materii
tam gdzie widzialne
połyka wszelkie znaczenia

rozpływają się w nieopisywalnej ciszy
o zmierzchu



Tłumaczenie Iwony Cymerman / Translated by Iwona Cymerman


THE WAVES


thunder at dawn
is like the first word
in which are hidden
all words

streams of sounds or signs
dual movement of space
invisible and visible

if invisible
then the word
just for a moment disturbs the space
and goes back to the word
if visible
then against all bans and warnings
it permeates into the space unknown to words

from a row of dark points on a fair background
how dangerously close it is
to the horror of the strips of gardens
or to the smell of mountains in the morning

usually the road ends up
in the network of matter
where the visible
swallows all meanings

they dissolve in the indescribable silence
at dusk



poniedziałek, 21 maja 2018

Sen o koronie / A Dream About the Crown


Z wielką przyjemnością witam na blogu Bożenę Kaczorowską. Z tomiku jej autorstwa, p.t. Akty niedonoszone (ANAGRAM, Warszawa 2016) pochodzi Sen o koroniePięknie pobrzmiewają tu odległe echa Rufusowego Zimowego drzewa: 




SEN O KORONIE


To jest ból nowo narodzonego drzewa
Musi przebić zatwardziałą skorupę ziemi
aby urodzić liście

Pierwszy krwawi korzeń
Dźwiga w sobie cierń korony
Otworzy ją jak parasol
w porze deszczu

Żeby zrozumieć sens trzeba usłyszeć
dźwięk z pustego dzwonu

Znieść jego melodię z wysokiej góry ku rozległym nizinom
Porzucić echo
Oddalać się powoli


Tłumaczenie - Iwona Cymerman / Translated by Iwona Cymerman:


A DREAM ABOUT THE CROWN


This is the pain of a newborn tree
It must break through the hardened crust of the earth
to give birth to leaves

The root bleeds first
It carries a thorn of the crown of upper branches
And will open it like an umbrella
in the rain

To understand the meaning you have to hear
the sound from an empty bell

Bring the melody down from the high mountain towards the vast lowlands
Abandon the echo 
Walk away slowly



wtorek, 15 maja 2018

Kształt nieuchwytnego / The Shape of the Elusive

Iwona rysuje kształt nieuchwytnego na motywach tragicznego życia znakomitej rzeźbiarki Camille Claudel (1864-1943). I przekłada to co nieuchwytne na język angielski... 


Camille Claudel

Iwona Cymerman



KSZTAŁT NIEUCHWYTNEGO


to co było lawą
zamienia się w kamień

warto z nim rozmawiać
słuchać
jego opowieści
wąchać smakować dotykać
z niego wydobywać
własnym ciałem kształty
które pamiętają

kształt nieuchwytnego

w nim szukać sugestii
czwartego wymiaru

sto pięć lat
w tym pięćdziesiąt jeden moich
Camille
na zawsze
w sobie zatrzaśnięta
rzeźbi

kształty się dopełniają
rzeźba w modelunku
ręce w ruchu


na kawalecie
kolejne ciała
kolejne litry krwi
nieprzerwanie
krążą w czasoprzestrzeni

to zaledwie przymiarka
do nieskończoności

powołana do niepokoju
odczytuję znaki
źdźbła najdrobniejszych szczegółów
na granicy zmysłów

wkładam je pod powieki -
ufam tylko snom

na czole czuję dotyk
dłoni już spokojnej
gdy zasypiam jak kamień
wciąż miękki i ciepły



Dłonie jednej z rzeźb Camille
Za: http://absyntowawrozka.blogspot.com/2016/01/
camille-claudel-piekno-smutek-i.html


09.04.18



THE SHAPE OF THE ELUSIVE


what used to be lava
turns into stone

it's worth
talking to it
listening to its stories
smelling tasting touching
with one's own body extracting
shapes
that remember

the shape of the elusive

it's worth looking there
for suggestions
of the fourth dimension

one hundred and five years
including fifty-one of mine
Camille
locked in
forever
sculpts

shapes are complementary
sculpture in modeling
hands in motion

on the sculpture work table
next bodies
next litres of blood
incessantly
circulate in spacetime

it's just an attempt
to face infinity

called to anxiety
I read signs
specks of the tiniest details
on the border of the senses

I put them under my eyelids -
for I trust only dreams

I can feel the touch on my forehead
of a hand already calm
when I fall asleep like a stone
still soft and warm



Camille Claudel, pod koniec życia
w zakładzie dla obłąkanych
Asile de Montdevergues

piątek, 23 marca 2018

W objęciach wątłego / Embraced by the Faint

Marcowe światło w wierszu Iwony Cymerman, współtwórczyni bloga. Jest wspólny, solarny akcent z Marcem Milana Rúfusa, jednak trudno uznać, że to świadome nawiązanie. W objęciach..., marcowe słońce - symbolicznie niemal - rozjaśnia ciemności dziecięcej niewiedzy. U Rúfusa - nieco zagadkowy, bajeczny krajobraz. Wątłe światło z wiersza Iwony nie ma tak łatwego kontekstu i pozytywnego odcienia jakby się tego można spodziewać. Cóż, to nie pozytywistyczna nowela... Świadomość reguł rządzących nieznanym jest ratunkiem i pułapką zarazem. Śmierć polatuje nad ludźmi, książkami i marcowym, wątłym słońcem...

22.03.18

Iwona Cymerman


W OBJĘCIACH WĄTŁEGO


wszyscy zasługujemy na śmierć
ona nam się należy
od chwili poczęcia

mam pięćdziesiąt jeden lat
uwielbiam
dynamiczny rock

w objęciach wątłego
marcowego słońca
próbuję
przypomnieć sobie moment
kiedy uczyłam się reguł czytania

litery
w kierunku od lewej do prawej
linijki
kolejno
od góry do dołu

pułapka dla słów
zasadzka na świat

namiętne opętanie

i jeśli jest zbrodnią
podawanie książek dzieciom
to ciężko zgrzeszyłam

ale wygląda na to
że od zawsze
coś
się o mnie
upomina



*

Tłumaczenie - autorki:


Iwona Cymerman


EMBRACED BY THE FAINT


we all deserve death
that's what we are due
from the moment of conception

I'm fifty one
I love
dynamic rock
embraced by the faint
sun of March
I'm trying to
recall the time
when I learned reading rules

letters
from the left to the right
lines
one by one
downwards

a trap for words
an ambush for the world

a passionate possession

and if it is a crime
to give books to kids
I've sinned hard

but it seems
that since of old
something
has been calling
for me


https://www.youtube.com/watch?v=pMqZiudPD4M

Dynamiczny VVilderness: "Devour The Sun"

czwartek, 15 marca 2018

Stephen Hawking

STEPHEN HAWKING

* Oksford 8 I 1942     Cambridge 14 III 2018


Robert Konca


STEPHEN HAWKING


ten sparaliżowany facet na wózku
nie posiada muskułów Atlasa
a obejmuje umysłem wszechświat

przygląda mu się z każdej strony
z każdego teraz i kiedyś
jakby nagle odnalazł go w dłoni
i przypomniał sobie
że stał się prawdopodobieństwem Hawkinga
w chwili objawienia się pierwszego atomu

na syntezatorze mowy
komponuje melodię kosmologii
a polifoniczne ballady o świetle i czasie
niczym fugi Bacha
przenoszą słuchaczy do hiperprzestrzeni

kiedy opowiada o czarnej dziurze
wyobrażam sobie
jak odjeżdża swoim wehikułem
ku centrum galaktyki
i znika za horyzontem zdarzeń
po czym wyłania się z powrotem

w Trinity Hall
z oddechem innego świata
skroplonym na szkłach okularów

podważając aksjomaty równań
z czułością wprowadza nową niewiadomą
natchniony promieniowaniem tła
jak stary mistrz poezji
który hartuje ostrza metafor
w sekretnej pustce pomiędzy słowami


Tłumaczenie Iwony Cymerman/ translated by Iwona Cymerman:

Robert Konca


STEPHEN HAWKING


This paralyzed man in a wheelchair
does not have muscles of Atlas
yet embraces the universe with his mind

he looks at it from all sides
from every now and then
as if he had suddenly found it in his hand
and all at once remembered
that he had become a probability of Hawking
at the moment of revelation of the first atom

with a speech synthesizer
he composes a melody of cosmology
and the polyphonic ballads of light and time
move listeners to the hyperspace
like Bach's fugues

when he talks about a black hole
I imagine
that he drives away in his vehicle
toward the center of the galaxy
and disappears behind the event horizon
and then emerges
in Trinity Hall
with the breath of another world
condensed on his glasses

undermining axioms of equations
and inspired by radiation of the background
he introduces a new unknown with tenderness
as if an old master of poetry
hardened the metaphors' blades
in the secret emptiness between words


Stephen Hawking
za: http://www.rosbalt.ru/style/2016/11/29/1572682.html

*

Toccata i fuga  Jana Sebastiana Bacha, BWV 565. Karl Richter:

niedziela, 11 lutego 2018

Czas rozpadu / The Decay Time

"Czas rozpadu". Najnowszy, jeszcze ciepły wiersz Roberta, jakże aktualny w tym roku.  Nic dodać nic ująć. Wiersz jest pierwszym z serii utworów związanych z naukami ścisłymi.


Robert Konca


CZAS ROZPADU


Z badań nad niestabilnymi cząstkami wynika,
że możemy rozpadać się wolniej.

Wystarczy rozpędzić się do prędkości podświetlnej,
aby to, z czego jesteśmy, przestało
tak szybko wysypywać się i znikać.

Znamienne, że efekt ten nie występuje
podczas ruchu po okręgu. Jakby wspomnienia,
znajome miejsca mijane raz po raz
stawały się katalizatorem zniszczenia.

Tylko prosto przed siebie. Ale kim będziemy
za wszelką cenę odraczając koniec,
odcięci od początku, wystrzeleni w przestrzeń,
bez piasku mijania i ławki przed domem -

z widokiem na chaos miejskiej zabudowy,
na sąsiadów i bliskich, którzy gdzieś odchodzą,
a wszystko trawi ta sama nieskończoność -
gdzieś za nią jest ślad, że byliśmy przez moment.


i przekład Iwony Cymerman/translated by Iwona Cymerman:


THE DECAY TIME


Research on unstable particles shows
that we can decay more slowly.

Just speed up to the sublight speed,
and what we are made of will cease
to spill out and disappear so quickly.

Significantly, this effect does not occur
in circular motion. As if the memories,
familiar places that we'd passed by time and time again
became a catalyst for destruction.

Just straight ahead. But who will we become
at all costs trying to postpone the end,
cut off from the beginning, launched into space,
without the sand of transience and the bench outside the house -

with a view of the chaos of urban architecture,
of neighbors and relatives who are leaving somewhere,
and everything is consumed by the same infinity -
behind it there is a trace that we have been just for a while.

niedziela, 4 lutego 2018

Zwrotnica / The switch

Mam przyjemność przedstawić "Zwrotnicę" Roberta Koncy - publikowaną po raz pierwszy, oraz jej przekład na język angielski autorstwa Iwony Cymerman.
Wiele utworów Roberta zawiera w sobie elementy niesamowitości czy wręcz horroru. "Zwrotnica" to opowiadanie grozy w stanie czystym. Nawiązanie do cyklu opowiadań kolejowych Grabińskiego - jest oczywiste, wyraźne i zamierzone, wszak już w dedykacji mamy hołd dla mistrza Stefana. W treści opowiadania znajdziemy też liczne odniesienia do twórczości innego mistrza - H. P. Lovecrafta. Nie tylko w pojawiającej się sugestii, że mroczni Nieznani pochodzą z bliżej niekreślonych pozaziemskich przestrzeni...
Motyw przypadkowego poznania/podsłuchania ciemnych planów wysłanników zła - to nieustannie powtarzający się element dzieł literackich (i nie tylko). Bodaj najsławniejszy - w literaturze grozy - podsłuchany dialog pochodzi z "Szepczącego w Ciemności" autorstwa Samotnika z Providence (polski pierwodruk w zbiorze o tym samym tytule, w przekładzie Ryszardy Grzybowskiej - Szepczący w ciemności, Warszawa 1992). Tyle, że u Lovecrafta dialog stworów z Yuggoth i ich sprzymierzeńców jest zwieńczeniem całej opowieści. Tutaj, dialog diabolicznych Nieznanych stanowi niemal całą opowieść. 
Topos odwrócenia ról - gdy stojący po "jasnej" stronie bohater okazuje się współdziałać (świadomie, lub - co ciekawsze - nieświadomie, a nawet wbrew sobie) z siłami mroku, jest również wielokrotnie przywoływany w opowieściach niesamowitych. Wspomniany H. P. Lovecraft mistrzowsko posłużył się nim, chociażby w opowiadaniu "Widmo nad Innsmouth" i (w mniejszym stopniu) - "Duch ciemności". Ten wątek można odnaleźć także w końcówce "Zwrotnicy"...
Groza w "Zwrotnicy" jest niedookreślona i nierozpoznana; na szczęście - bo nadawanie materialnych kształtów strachom i lękom stanowi zazwyczaj słaby punkt literackich horrorów. Ale nie zawsze - w tylekroć przywoływanym "Szepczącym w ciemności" realność stworów z Yuggoth wcale nie zmniejsza siły opowieści. Wręcz przeciwnie, wręcz przeciwnie...  


*

Robert Konca

ZWROTNICA 

Pamięci Stefana Grabińskiego

Kiedy słońce zachodziło, jego rubinowe promienie wyruszyły w ostatnią tego dnia podróż po srebrnych ostrzach szyn. Dwa pociągi pospieszne minęły się właśnie; światła ich ostatnich wagonów ginęły na przeciwległych horyzontach. Nastała cisza na rozległym torowisku stacji; pusty interwał w pieśni rozkładu jazdy. Ruszyłem więc w stronę zwrotnicy, aby sprawdzić, czy wczorajsze podejrzane szmery, które tam usłyszałem, dadzą znać o sobie i dzisiaj. Panował zupełny bezruch; pobliska stacja opustoszała. Gdy zbliżyłem się do zwrotnicy, poczułem na twarzy lekkie mrowienie, niemal czułą pieszczotę nieznanej energii. Szmery były dzisiaj wyraźniejsze. Kiedy pochyliłem się nad zwrotnicą, usłyszałem rozmowę metalicznych głosów:

Głos pierwszy

- ...i wyodrębnić ich z tej struktury raz na zawsze. Jak długo potrwa cała operacja ?

Głos drugi

- Przygotowania trwają od dawna. Samo przeniesienie odbędzie się poza czasem tej planety. Najważniejsza jest synchronizacja wszystkich zwrotnic, kończymy właśnie ostatnie obliczenia.

Głos pierwszy

- Mam nadzieję, że nie sprawicie mi zawodu. Długo czekałem na ten ruch; jeżeli przegram, to... A co z lokomotywami?

Głos drugi

- Lokomotywy współpracują z własnej woli. Właściwie to bardzo nam pomogły od strony technicznej. Korzystamy z wielu ich pomysłów. Dzięki nim tubylcy nie będą niczego podejrzewać. 

Głos pierwszy

- No właśnie, pamiętajcie, że oni nie mogą się dowiedzieć. Tunel przygotowany do otwarcia?

Głos drugi 

- Tak. Kapsuły z antymaterią już są. Znaki będą gotowe do użycia za trzydzieści sześć godzin. Jaki adres mamy ustawić?

Głos pierwszy

- Sektor 666. To transakcja wiązana. Jeżeli zlikwiduję problem wiecznego głodu w sektorze 666, to w zamian w tym układzie słonecznym będę mógł ustanowić Królestwo. Taka jest umowa. Tamten przyszedł wczoraj?

Głos drugi

- Przyszedł, tak jak Pan przepowiedział. Czy to nie zbyt ryzykowne dla naszych planów ? Mam sprawdzić, czy przyszedł dzisiaj?

Głos pierwszy

- Nie trzeba. Pracuję nad nim od dawna. Zresztą on jest inny, czuje się tu obco, więc nasze idee trafiły na podatny grunt. Oczywiście nie ma pojęcia, skąd biorą się w nim takie myśli. Poza tym twierdzicie, że ma całkowite poparcie lokomotyw.

Głos drugi

- Tak jest. A to ważne, bo gdy załamią się kąty sklepienia...

Głosy umilkły. Podniosłem się z ziemi. Jakieś szalone podejrzenie migotało na skraju mojej świadomości; wiedziałem, że gdybym pozwolił, aby się skrystalizowało, z pewnością bym oszalał. Zdezorientowany przeszedłem kilkanaście kroków, gdy usłyszałem zbliżający się za plecami pociąg. Nagle podjąłem decyzję. Z trudem przezwyciężając strach i niemal fizyczny opór niewidzialnej siły, stanąłem na właściwym torze, czekając na wybawienie. Pociąg zbliżał się. Zamknąłem odruchowo oczy. Wtedy usłyszałem cichy trzask przestawianej zwrotnicy. Gdy otworzyłem oczy, Wschodni Ekspres przejeżdżał z hukiem po sąsiednim torze. A więc nie ma wyjścia, pomyślałem; moje przeznaczenie jest w Jego szponach, a zwrotnice są Mu posłuszne. Trzydzieści sześć godzin... Właściwie chciałem, żeby to już się dokonało. Jakaś gorączkowa radość wypełniła mój umysł. Patrzyłem urzeczony, jak czerwone płomienie słońca powoli wycofują się na zachód po srebrnych szynach.



Alberto Martini, ilustracja do
Opowiadań Edgara Allana Poe.
Cyt. za: http://www.all-art.org/
symbolism/7-mediter_countr01.htm

Przekład Iwony Cymerman/Translated by Iwona Cymerman:

Robert Konca

THE SWITCH

In memory of Stefan Grabiński

When the sun was setting, its ruby rays set off on the last journey of the day along the silver blades of the rails. Two fast trains had passed; the lights of their last carriages were vanishing on the opposite horizons. 
It was quiet on the vast trackway of the station; an empty interval in the timetable song. So I moved towards the switch to see if suspicious murmurs, that I had heard there the day before, would appeare again. Everything was completely still; the nearby station was deserted. As I approached the switch, I felt a slight tingling on my face, an almost tender caress of unknown energy. The murmurs were much clearer today. When I bent over the switch, I heard a conversation of metallic voices:

Voice 1

- ...and to isolate them from this structure once and for all. How long will the entire operation last?

Voice 2

- Preparations have been going on for a long time. The transfer will take place outside the time of this planet. The most important is the synchronization of all switches, we are just finishing the last calculations.

Voice 1

- I hope you will not disappoint me. I've been waiting for this move for a long time; if I lose, then... What about the locomotives?

Voice 2

- The locomotives cooperate willingly. In fact, they are very helpful on the technical side . We use many of their ideas. Thanks to them, the natives will not suspect anything.

Voice 1

- Well, remember that they can not find out. Is the tunnel prepared for opening?

Voice 2

- Yes. The capsules with antimatter are already here. The signs will be ready for use in thirty-six hours. What address should we set?

Voice 1 

- Sector 666. This is a bundled transaction. If I solve the problem of eternal hunger in sector 666, I will be able to establish a Kingdom in this solar system . This is the contract. Did that one come yesterday?

Voice 2

- Yes, he did, as the Lord had foretold. Is this not too risky for our plans? Am I to check if he has come today?

Voice 1 

- No, there's no need to check. I've been working on him for a long time. Anyway, he is different, he feels strange here, so our ideas have hit a fertile ground. Of course, he has no idea where such thoughts come from. Besides, you claim that he has the full support of the locomotives.

Voice 2

- Yes, indeed. And this is important, because when the angles of the vault collapse...

The voices faded away. I got up from the ground. Some crazy suspicion flickered on the edge of my consciousness; I knew that if I let it crystallize, it would certainly make me go mad. Disoriented, I walked a dozen steps or so when I heard the train approaching behind me. Suddenly, I made a decision. Overcoming the fear and almost physical resistance of the invisible force, I stood on the appropriate track, waiting for salvation. The train was approaching. I closed my eyes involuntarily. Then I heard a silent crack of the switch. When I opened my eyes, Eastern Express was roaring along the neighboring track. So there is no way out, I thought to myself; my destiny is in His claws, and the switches are obedient to Him. Thirty-six hours... Actually, I wanted it to have already happened. A kind of frantic joy filled my mind. I watched as the red flames of the sun were slowly retreating westward over the silver rails.


Alberto Martini "Allegoria della Guerra", ilustracja z katalogu
Mostra individuale di Alberto Martini. Galeria Pesaro, Milano 1919.


Stefan Grabiński
(za: https://pl.wikipedia.org/wiki/
Stefan_Grabi%C5%84ski)


H. P. Lovecraft
(za: http://www.elmundo.es/cataluna
/2014/05/08/536b83a3268e3
edb428b4577.htm)

W opowiadaniu pojawiły się kapsuły z antymaterią. Zatem nieco Antymaterii na koniec: 

https://www.youtube.com/watch?v=117ld5Zsur4

2022. Nowy początek

Długo nic się tu nie działo. Najwyższy czas to zmienić. Zaczynam od wiersza na Nowy Rok i z nadzieją wracam do działania. Arur Rogalski *** ...